
Czy pieniędzy zaplanowanych na 2027 rok wystarczy na wszystkie potrzeby systemu? Na to pytanie, otwierające debatę „Skąd pieniądze na zdrowie? Na co nas stać” podczas XXII Forum Rynku Zdrowia (26 października 2026 r.), padło krótkie „nie”. Dalsza godzina rozmowy przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, NFZ, szpitali, prywatnych operatorów, pacjentów i branży technologii medycznych pokazała, że łatwiej wskazać, czego brakuje, niż skąd to wziąć. Izbę POLMED reprezentował prezes Arkadiusz Grądkowski.
Żeby oszczędzać, trzeba najpierw zainwestować
Ministerstwo Zdrowia i NFZ zgodziły się, że zwiększenie nakładów bez zmian organizacyjnych nie rozwiąże problemów systemu. Prezes NFZ dr Filip Nowak przyznał, że nie ma systemu wydatkowania środków publicznych, w którym nie dałoby się wydawać lepiej – i że wynika to także z gorsetu przepisów. Jako przykład wskazał zamówienia publiczne, które są pożyteczne, ale nie zawsze pozwalają wybrać najlepszego dostawcę usług czy towarów. – Zasoby mamy ogromne. Trzeba tylko mądrze nimi dysponować – mówił, zapowiadając potrzebę „potężnej rewizji struktury” tego, co system oferuje pacjentom.
Dr hab. Barbara Więckowska, dyrektorka Departamentu Analiz i Strategii MZ, odrzuciła wybór „pieniądze albo reforma”. – Nie ma możliwości zmiany bez środków finansowych. Żeby móc cokolwiek oszczędzić w przyszłości, na początku musimy zainwestować – podkreślała. Posłużyła się obrazem domu z zepsutym piecem: wymiana pieca, przy której rodzina przez trzy miesiące marznie, nie jest dobrym rozwiązaniem, ale dokładanie do starego pieca – również. Zwróciła też uwagę, że każda zmiana wymaga dobrego wytłumaczenia, wdrożenia i monitorowania, bo „nie ma zmiany, która jest idealna”.
Głos dostawców technologii: sprzęt stoi, procedury są dławione
Arkadiusz Grądkowski, prezes Izby POLMED i członek zarządu MedTech Europe, zaczął od diagnozy, którą branża wyrobów medycznych zna z codziennej praktyki.
„Reprezentuję dostawców technologii. Dyrektorzy prowadzący szpitale nie mają pieniędzy na to, żeby płacić zobowiązania za wystawione faktury, za dostarczony sprzęt. Coraz więcej sprzętu stoi, a nie ma pieniędzy na to, żeby wykonywać na nim świadczenia. Dławione są procedury. Kolejka się wydłuża” – mówił.
Samo dosypanie pieniędzy jego zdaniem nie zadziała. – Jestem prawnikiem. Uczono mnie, że w prawie można bardzo dużo. Niektórzy zasłaniają się tym, że trzeba zmieniać konstytucję – zauważył. Jako rozwiązanie wskazał współpłacenie – z ochroną, limitem i zwolnieniami dla osób o najniższych możliwościach finansowych, „z zachowaniem szacunku społecznego i solidarności społecznej”. Zaproponował też rozważenie zwolnień ze współpłacenia dla diagnostyki, skoro ta zmniejsza koszty leczenia. Opowiedział się również za większą samodzielnością oddziałów wojewódzkich NFZ, argumentując, że przy 16 województwach i dzisiejszych zagrożeniach bezpieczeństwa regionom potrzeba więcej kompetencji.
Krawiec, materia i pilotaże
Gdy prowadząca zapytała, jak w ograniczonym budżecie znaleźć miejsce na nowoczesne technologie medyczne, prezes Izby POLMED zwrócił uwagę na rozdźwięk między głosami w debacie: przedstawiciel prywatnego ubezpieczyciela mówi o jakości i nowoczesnych rozwiązaniach, a płatnik publiczny – że „na tyle krawiec kraje, ile mu materii staje”.
Jako drugie po współpłaceniu rozwiązanie wskazał długofalową ocenę korzyści z nowych technologii w pilotażach. Zauważył, że w Polsce pilotaż często trwa przez jakiś czas, a potem się o nim zapomina, bo nie przewidziano mechanizmu kontynuacji zależnego od wyników. Przyznał, że nieraz pomagał przedsiębiorcom dotrzeć do decydentów, by pilotaż z dobrymi efektami mógł być kontynuowany.
Dyrektorka B. Więckowska odpowiedziała, że pilotaże przynoszą efekty – jako przykład podała domowe monitorowanie pacjentów z gruźlicą wielolekooporną, które jest testowane i będzie wdrażane – ale każdy z nich oznacza dodatkowe koszty dla budżetu. – Musimy mieć środki na to, żeby taki pilotaż przeprowadzić – mówiła. Wskazała też na paradoks, o którym branża mówi od dawna: placówki dostały w ostatnich latach olbrzymie środki na sprzęt, ale nie ma z czego sfinansować większej liczby świadczeń wykonywanych z jego użyciem. Wcześniej podsumowała mechanizm, który dobrze znają dostawcy technologii: za lepszymi technologiami stoi wyższa cena. – To, co jest kosztem u nas w NFZ-cie, to jest przychodem świadczeniodawcy – zauważyła.
W dyskusji padła też propozycja ubezpieczeń komplementarnych, które pozwoliłyby korzystać z najnowszych technologii, zanim trafią one do koszyka świadczeń gwarantowanych. Wymagałoby to jednak zmiany przepisów.
Płatnik: 200 szpitali w gotowości i dotacja, której nie da się podwajać w nieskończoność
Prezes F. Nowak przyznał, że jako społeczeństwo chcemy mieć wszystkie świadczenia najwyższej jakości i od razu, ale niekoniecznie płacić wyższą składkę. Zwrócił uwagę na rosnącą dotację budżetową dla NFZ: na przyszły rok to ponad 40 mld zł, a za rok czy dwa może to być 100 mld zł. – Żadnego państwa nie będzie na to stać – ocenił.
Jego zdaniem w całodobowej gotowości i w krótkim czasie dojazdu potrzebne są ośrodki leczące udary, zawały i urazy – takich szpitali Polska potrzebuje około 180–210, co zapewnia dojazd w ciągu godziny. Pozostałe placówki powinny pełnić inne, tańsze w utrzymaniu funkcje, a ich przeformatowanie powinno odbywać się ewolucyjnie, przy wykorzystaniu środków zewnętrznych. Doprecyzował, że nie chodzi o większą władzę płatnika, lecz o to, by ten, kto odpowiada za system – NFZ, minister zdrowia czy AOTMiT – miał narzędzia, by tę odpowiedzialność realnie wykonywać.
Szpitale: obróciliśmy piramidę i wróciliśmy do punktu wyjścia
Dr Jakub Kraszewski, prezes Polskiej Unii Szpitali Klinicznych i dyrektor UCK w Gdańsku, wybrał obie opcje: reformy po stronie kosztów i finansowanie po stronie przychodów. Kieruje szpitalem o budżecie ok. 2,5 mld zł i przypominał, że potrzeby zdrowotne są praktycznie nieograniczalne, a możliwości ograniczają ceny i finansowanie. Porównał Polskę z Czechami: według jego wyliczeń Czesi przeznaczają ok. 100–110 mld zł na 10 mln mieszkańców, Polska ok. 230 mld zł na 38 mln.
W podsumowaniu debaty nie oszczędził systemu:
„Bardzo fajnie odwracaliśmy piramidę świadczeń, tylko nikt nie powiedział, o ile stopni. Mam wrażenie, że wielkim trudem zrobiliśmy wielki obrót i wróciliśmy do tego samego miejsca, bo paradygmat to są łóżka, które leczą”.
Przekonywał, że system musi być „zwinny i odporny”. – Nie budujemy pomnika, który ma przetrwać 300 lat – mówił. Zaapelował, by przed kolejną debatą o finansowaniu sprawdzić, skąd faktycznie wpływa składka do systemu. O współpłaceniu powiedział, że to kwestia umówienia się co do zasad, i ocenił, że nie jest to złe rozwiązanie. Podkreślił też, że podmiot realizujący świadczenia finansowane przez płatnika publicznego wykonuje usługi publiczne, niezależnie od tego, kto jest jego właścicielem.
Pozostałe głosy
Dr Maria Libura z Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta przekonywała, że zmian strukturalnych nie powinno się finansować ze składki – Niemcy przeznaczyły na reformę szpitali 50 mld euro. Postulowała daninę zdrowotną od wszystkich dochodów, nie tylko z pracy, i przestrzegała przed „cudownymi pigułkami”: Francja ma współpłacenie, a mimo to musi pokrywać z budżetu deficyt sektora zdrowia sięgający prawie 16 mld euro. Czesław Ducki (PZU Zdrowie) przypomniał, że ponad 70 proc. podmiotów z kontraktem z NFZ to podmioty prywatne, choć odpowiadają za ok. 30 proc. wartości kontraktów; za przyszłość systemu uznał płacenie za efekt leczenia oraz szybszą diagnostykę. Wojciech Łukasiewicz (Medicover) pytał, czy stać nas na to, by personel, infrastruktura i sprzęt medyczny nie były w pełni wykorzystane. Adam Szlachta (AHP i Scanmed) widział oszczędności w rezygnacji z nadmiarowych oddziałów i aparatury tam, gdzie nie są potrzebne, a Stefan Świątkowski (Bonifraterskie Centrum Medyczne) przyznał, że łatwiej mu uwierzyć w brak nowych pieniędzy niż w reformę, która przyniesie pożytek.
Co z tego wynika dla branży wyrobów medycznych
Debata potwierdziła diagnozę, którą Izba POLMED przedstawia od dawna: problemem nie jest brak sprzętu, lecz brak finansowania świadczeń wykonywanych z jego użyciem i opóźnione płatności za technologie, które już trafiły do szpitali. Zgodzili się co do tego przedstawiciele dostawców, ministerstwa i prywatnych operatorów. Równie ważny okazał się drugi wniosek: nowe technologie trzeba oceniać po ich długofalowym efekcie, a pilotaże projektować tak, by dobre wyniki prowadziły do wdrożenia, a nie do zapomnienia.
Jeśli – jak stanowisko płatnika ujął prezes Izby POLMED – krawiec skroi tyle, ile ma materii, to tym bardziej warto, by ta materia trafiała do rozwiązań, które przynoszą pacjentom i systemowi największy efekt.